Jego wzrok wbił się w moje z taką intensywnością, że przygwoździł mnie do ziemi. Kiedy zatrzymał się przede mną, reszta świata zdawała się rozpływać w powietrzu. Zniżył głos, zwracając się tylko do mnie.
„Po dwudziestu ośmiu latach” – wyszeptał – „w końcu cię odnalazłem”.
Twarz Dereka obok mnie była blada jak lód.