Jej matka uśmiechnęła się, biorąc kawałek domowej marmolady.
„No cóż, Ola, właśnie wpadłam do Walii. Wpadłyśmy na siebie ostatnio w klinice i zaczęłyśmy rozmawiać. Okazuje się, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Na przykład, obie strasznie się martwimy, kiedy nasze dzieci zaczynają same decydować o swoim życiu”.
Walentina Pietrowna usiadła obok niej i położyła rękę na ramieniu synowej.
„Ola, wybacz Olegowi, jest głupi. Powiedział mi, że nie poszłaś, bo jesteś „zmęczona harówką”. I twojej matce powiedział, że opuszczasz weekendy z powodu nowej pracy. Siedzialibyśmy w kącie, gdyby to się nie stało”.
Oleg, który stał w drzwiach, zaczął powoli wracać, ale zamarł pod surowym spojrzeniem obu kobiet.
„No więc” – kontynuowała teściowa – „rozmawiałyśmy o tym. Postanowiłam sprzedać daczę. Nie mam już na to sił”. A za te pieniądze kupujemy z mamą dom dla dwojga na wsi, bliżej miasta. Jest tam mały ogródek, w sam raz dla nas dwojga – kilka grządek do podziwiania”.
„A my?” – wydusił Oleg.
„A ty, synu” – powiedziała Walentyna Pietrowna z nieskrywanym sarkazmem – „od teraz będziesz robił zakupy spożywcze. Bo jesteś taki oszczędny i martwisz się o benzynę. Ola i ja już się umówiłyśmy: przyjdzie do nas odpocząć, poleży wygodnie na leżaku. A jeśli będziesz chciała jagody, zapłacimy ci tyle samo, co w supermarkecie. I to wliczając amortyzację naszej pracy”.
Olga spojrzała na męża i roześmiała się po raz pierwszy od dawna. Okazało się, że najlepszą zemstą nie jest rezygnacja ze wszystkiego, ale połączenie sił przez tych, których uważałeś za „źródło”, i skreślenie cię z listy klientów.
Tej niedzieli, po raz pierwszy od dziesięciu lat, Olga nie zabrała do domu ani jednego słoika. W bagażniku leżała tylko jej torebka i bukiet polnych kwiatów, które dostała od dwóch najważniejszych kobiet w swoim życiu.
W następnym tygodniu Oleg wrócił z paczką paragonów – małych, brudnych i na wpół zgniłych. Olga zerknęła na paragon i rzuciła sucho:
„Robi się trochę drogo, Oleg. Może powinieneś zadzwonić do mamy? Podobno ma w tym roku fantastyczne zbiory. Ale teraz obowiązuje opłata za wstęp. A dla ciebie jest ona dwukrotnie wyższa niż za niebezpieczną pracę”.