— To nasze miejsce — wyszeptała. — Nasze. Rozumiesz? Pierwsza rzecz, która jest naprawdę nasza.
W grudniu dom był ukończony. Przytulny, ciepły, z nowymi oknami, odnowioną banią i drewutnią pełną brzozowych bali. Lena kupiła piękne lniane zasłony, ciepłe narzuty i wszędzie ustawiła świece w eleganckich świecznikach. W kuchni pojawił się ogromny drewniany stół, który razem znaleźli i odrestaurowali na pchlim targu.
— Tak naprawdę nigdy tu tak naprawdę nie odpoczywaliśmy — zauważył Anton podczas jednej z wizyt. — Tylko pracowaliśmy.
— Ale w Nowy Rok — przytuliła się do niego Lena. — W Nowy Rok przyjeżdżamy tutaj i jesteśmy tylko ty i ja. Śnieg, cisza, kominek. Szampan na werandzie o północy. Zupełnie jak w filmie.
Mówiła o tym na głos tak często, że Anton znał każde słowo na pamięć. Jak witaliby wschód słońca 1 stycznia, otuleni narzutami. Jak będą robić śniadania w nowej kuchni. Jak będą spacerować po lesie, gdzie śnieg z pewnością będzie sięgał im po kolana. Jak będą leżeć przy kominku z książkami i winem.
— Tak bardzo potrzebujemy tego odpoczynku — powiedziała. — Zapracowujemy się na śmierć przez cały rok. Ty na dwóch etatach, ja przy tylu projektach. Kiedy ostatnio byliśmy naprawdę razem? Tylko razem, bez pośpiechu?
A teraz to. Dwa dni przed wyjazdem.
— Nie zapraszałam ich i nawet nie chcę ich widzieć! — k rzyknęła Lena łamiącym się głosem. — Jak przyjadą, będziesz świętować Nowy Rok beze mnie!
— Len, nie bądź taki…
— Czemu nie? — otarła łzy grzbietem dłoni. — Anton, marzyłam o tym od sześciu miesięcy! Harowaliśmy jak wół, żeby wszystko skończyć na czas. Chciałam spędzić te dni z tobą. Z tobą! Nie z twoją rodziną, która zaraz tam wparuje, zje wszystkie nasze zapasy, narobi bałaganu i znowu wyjdzie, a my będziemy musieli posprzątać!
— Swieta taka nie jest…
— Swieta jest dokładnie taka! — Lena uderzyła ręką w stół. — Zapomniałaś, jak w zeszłym roku przyjechała „na kilka dni” i została na dwa tygodnie? Jak Igor pił twoją whisky, mówiąc ci, że za dużo pracujesz i kompletnie zapomniałaś o rodzinie? Jak ich dzieci rozbiły ci kubek — ten, który ci dałam na ślub — a Swieta nawet nie przeprosiła, tylko powiedziała, że „dzieci to tylko dzieci”?
Anton milczał, bo to wszystko prawda. Swieta była od niego dwa lata starsza i zawsze zachowywała się tak, jakby wszyscy byli jej coś winni. Jako dziecko rozstawiała go po kątach, podkradała mu najlepsze zabawki i otrzymywała więcej uwagi od rodziców. Jako dorosła, nic się nie zmieniła — tylko teraz korzystała z jego darmowej pomocy, pożyczania pieniędzy na nigdy niespłacone pożyczki i umawiania się na wakacje, kiedy tylko jej to odpowiadało.
— Jest moją siostrą — powiedział słabo.
— I co z tego? Czy to daje jej prawo do wszystkiego? — Lena spojrzała na niego z takim bólem, że aż zrobiło mu się niedobrze. — Anton, nie proszę o niemożliwe. Chcę spędzić z tobą trzy dni. Trzy dni sama, w naszym domu, który zbudowaliśmy własnymi rękami. Czy to za dużo?
Aby skorzystać z pełnej usługi, wejdź na stronę internetową lub kliknij otwartą stronę (>) i pamiętaj, żeby nie udostępniać znajomym na Facebooku.