Publicité

— Nie zapraszałam ich i nawet nie chcę ich widzieć! Jeśli przyjdą, będziecie świętować Nowy Rok beze mnie! — kobieta postawiła mężowi ultimatum.

Publicité

— Nie, oczywiście, że nie…

— Zadzwoń do niej. Teraz. I powiedz jej, że nie są zaproszeni i nie powinni przychodzić.

— Lena, wiesz, jaki to byłby skandal…

— Niech to będzie skandal — skrzyżowała ramiona. — Wiesz co, Anton? Jestem zmęczona. Jestem zmęczona tym, że zawsze jestem ostatnia na twojej liście priorytetów. Najpierw twoja praca, potem twoja matka, potem Swieta z jej problemami, a gdzieś na samym końcu, jeśli będę miała szczęście — ja. Twoja żona.

— To nieprawda!

— To prawda! — podeszła do okna i wpatrywała się w zimowy wieczór za oknem. — Pamiętasz, jak obiecałaś mi, kiedy się pobieraliśmy, że będę dla ciebie najważniejsza? Że będziemy drużyną, ty i ja, wbrew wszelkim problemom? A co się właściwie stało? W rzeczywistości twoja matka zawsze ma coś „pilnego”, Swieta ciągle w kryzysie, a ty biegniesz do nich, zostawiając wszystko za sobą. A ja czekam. Zawsze czekam. Anton podszedł do niej i chciał ją przytulić, ale ona się cofnęła.

— Nie rób tego — powiedziała cicho. — Tylko odpowiedz mi szczerze: jak chcesz świętować ten Nowy Rok? Ze mną czy z nimi?

Stał w milczeniu, świadomy, że nie wie, co zrobić. Przed oczami przelatywały mu obrazy: matka, która dzwoniła codziennie i była zraniona, jeśli nie mógł przyjść; Swieta, która zrobiłaby histeryczną scenę, gdyby jej odmówił; Igor ze swoimi jadowitymi uwagami o „pantoflarzach”. A potem kolejne obrazy: Lena malująca ściany w domu, Lena uśmiechnięta przy kominku, Lena marząca o magicznym Nowym Roku, na który zasługiwali.

— Z tobą — wyszeptał w końcu. — Oczywiście, że z tobą.

— Udowodnij to — odwróciła się do niego, a w jej oczach było tyle nadziei i strachu jednocześnie, że zaparło mu dech w piersiach. — Zadzwoń do Swiety. Natychmiast. I powiedz jej, że nie może przyjść. — Len…

— To ultimatum, Anton — wyprostowała się, a on znów dostrzegł w sobie siłę, za którą kiedyś ją pokochał. — Albo zadzwonisz do niej i powiesz prawdę, albo zostanę w mieście i spędzisz Nowy Rok samotnie. Albo z nimi, jakkolwiek chcesz. Ale beze mnie.

— Nie możesz… tak…

— Mogę — chwyciła torbę i podeszła do drzwi. — I wiesz, może powinnam była zrobić to dużo wcześniej. Daję ci pięć minut do namysłu. Jeśli podejmiesz właściwą decyzję, zostanę. Jeśli nie, pójdę do znajomego. A potem zobaczymy, co będzie dalej.

Drzwi zatrzasnęły się z hukiem i Anton został sam w sypialni z torbami podróżnymi i telefonem w dłoni.

Pięć minut. Miał tylko pięć minut.

Chodził po mieszkaniu jak zwierzę w klatce. Wyobrażał sobie, jak dzwoni do Swiety. Jak zacznie krzyczeć, że jest samolubny, że zapomniał o rodzinie, że matka będzie zła. Wyobraził sobie matkę płaczącą do telefonu i mówiącą, że wychowała niewdzięcznego syna. Wyobraził sobie noworoczne dni zrujnowane skandalem, który będzie się ciągnął miesiącami.

A potem wyobraził sobie coś jeszcze. Sylwester na daczy ze Swietą, Igorem i ich dziećmi. Wrzeszczący telewizor, pijackie toasty, dzieci biegające po domu. Swieta sprawdzająca i komentująca każdy kąt i każdy szczegół: „Tapeta jest tu trochę krzywa, widzisz?”. Igor osunął się na krzesło przy kominku z butelką piwa. I Lena, której nie było. Lena, która marzyła o tych dniach od sześciu miesięcy.

Podniósł telefon. Ręce mu drżały, gdy wybierał numer Swiety.

— Tosja! — rozległ się jej radosny głos. — Już prawie gotowi do wyjazdu! Tylko Maszka nie może znaleźć swoich nart, ale to nie problem, kupimy je po drodze...

Aby uzyskać pełną ständiga Tillagningssteg, gå do nästa sida eller klicka på Öppna-knappen (>), a także glöm inte att DELA z tym Facebook-vänner.

Publicité