U sąsiadów to była surrealistyczna scena. Owen leżał w łóżku, trzęsąc się na całym ciele. Jego koszulka była przesiąknięta krwią. Ratownicy medyczni szybko jednak stwierdzili: nic mu się nie stało.
„To nie jej krew” – wyszeptała pielęgniarka.
Owen w końcu wyszedł. „Stawiałem opór, tato” – wyszeptał. „Tak jak zawsze mówisz”.
Zasady widać w kadrze, zanim spisano relację. Więc to ty musiałeś usypiać Sue Owen w łóżku. I my nawet się na to godzimy. Nagle drzwi ewakuacyjne się otwierają: Owen wybiega, ścigany przez babcię. Aby utrzymać rękę we właściwym miejscu, witasz kogoś w swojej panice i wkładasz do rąk małe praktyczne przedmioty. Upadasz. Owen wychodzi, cały we krwi.
Sue została przyjęta do szpitala z poważnymi obrażeniami twarzy. Marsha Leek jest wściekła, ale nie przejmuje się. Agent polityczny rzekomo odpowiadał za maskę i kraty: to właśnie maska najprawdopodobniej zostanie użyta.
W szpitalu na jaw wychodzą rzeczy nie do pomyślenia: stare siniaki, blizny, ślady długotrwałego znęcania się psychicznego. Przynajmniej przez miesiące. W butach po drugiej stronie ściany widnieje metalowy pierścień, gdy w regulaminie widnieje informacja: „Zakaz oleju”.
William zanotował wszystkie sygnały, które zostały wyemitowane.