— Dziękuję… — Jelena wolałaby iść sama, ale zrozumiała, że w jej stanie nie podoła temu pozornie prostemu zadaniu.
Spacer na targ przebiegł bezproblemowo, podobnie jak zakupy, pomijając ciągłe narzekanie teściowej.
— Co się ociągasz? — poskarżyła się teściowa. — Weź torby i chodźmy do domu. Dość chodzenia.
Jelenę zaskoczyło polecenie. Co miała na myśli mówiąc „weź torby”?
— Galina Pietrowna — wymamrotała synowa ostrożnie, niemal z obawą — pomożesz mi? Nie wolno mi się forsować, wiesz o tym…
— Wysilać się, powiadasz? — kpiła teściowa z Jeleny. — Tylko trochę, sama dasz radę!
Jelena nie protestowała i posłusznie wzięła torby. Ale ledwie przeszły kilka metrów, poczuła się źle. Zakupy były za ciężkie. — Och — poskarżyła się — Źle się czuję…
— Co się stało? — Galina Pietrowna nawet nie mrugnęła, chociaż synowej ewidentnie coś dolegało. — Nie możesz nawet nieść toreb bez przeszkód?
Ale Jelena nic już nie słyszała — miała zatkane uszy.
— Proszę pani! Proszę pani! — podbiegł nieznany mężczyzna i podtrzymał osłabioną Jelenę. — Co się pani dzieje? Mam wezwać lekarza?
— Nie, to niepotrzebne, wkrótce wyzdrowieje pani… — przyszła matka machnęła ręką.
— Czasy się zmieniają, kobiety są teraz takie kruche… — mruknęła szorstko teściowa. — Same nic nie mogą zrobić…
Na szczęście Jelena rzeczywiście poczuła się lepiej po kilku minutach; karetka nie była potrzebna. Galina Pietrowna z wyniosłą pogardą i tak przejęła część zakupów. Wszystko skończyło się dobrze i bezpiecznie dotarli do domu. Kiedy Igor dowiedział się o incydencie, wrócił jak najszybciej.
— Moja droga Lenoczko — usiadł obok żony i pogłaskał ją po ręce — wybacz mi! Powinienem był ci pomóc. Czemu na mnie nie poczekałaś? Mogłam zrobić wszystko sama!
— Myślałam, że dam sobie radę — szepnęła Jelena — pracujesz od rana do wieczora, chciałam ci pomóc…
— Czemu nie poprosiłaś mamy o pomoc? — zapytał Igor.
Jelena na chwilę zamknęła oczy i ciężko westchnęła.
— Nie chciałam tego mówić — powiedziała — ale to Galina Pietrowna zmusiła mnie do niesienia tych ciężkich toreb.
Jej mąż zatrzymał się zaskoczony i przestał głaskać ją po ręce.
— Mamo? — wyszeptał z niedowierzaniem.
— A kiedy źle się czułam… — Ramiona Jeleny drżały od łez. - Potem po prostu mnie machnęła.
Zapadła ciężka cisza. Jelena płakała cicho.
Aby uzyskać pełną ständiga Tillagningssteg, gå do nästa sida eller klicka på Öppna-knappen (>), a także glöm inte att DELA z tym Facebook-vänner.