Rozdział 3: Włamanie do rezydencji
Podróż powrotna do zamożnej dzielnicy upłynęła w ciszy. Zaparkowałam swój niepozorny sedan trzy ulice dalej, idealnie wtapiając się w szpaler samochodów zaparkowanych przed ciemnym kompleksem apartamentowym. Szłam do rezydencji, wykorzystując głębokie cienie linii drzew, by ukryć moje kroki przed jaskrawobiałym śniegiem.
Ultranowoczesny, dwudziestotysięczny system ochrony obwodowej Richarda został zaprojektowany, by powstrzymać zwykłych włamywaczy. Dla kobiety, która zdołała ominąć szyfrowane zabezpieczenia kompleksów wojskowych w trzech różnych strefach wojennych, to był żart.
Nawet nie próbowałam włamać się do głównego wejścia. Znałam słabe punkty. Osobiście nadzorowałam instalację tego konkretnego systemu dwa lata temu, kiedy kupiłam tę nieruchomość.
Przeszłam przez kutą, żelazną bramę po zachodniej stronie, wysoką na ponad dwa metry, i bezszelestnie zeszłam na pokrytą śniegiem trawę. Wyciągnąłem z kamizelki taktycznej mały, zaszyfrowany koder sygnału i podłączyłem go do skrzynki rozdzielczej ukrytej za ozdobnymi krzewami róż. Zielone światła na zewnętrznych kamerach zamigotały na chwilę, a potem pozostały włączone, powtarzając ostatnie dziesięć sekund pustych, syczących obrazów do stanowiska monitoringu.
Byłem duchem.
Przesuwałem się po rozległym tarasie; specjalne gumowe podeszwy moich butów nie wydawały absolutnie żadnego dźwięku. Podszedłem do ciężkich, podwójnych drzwi prowadzących do majestatycznej sali. Zamek był profesjonalnej jakości, ale bolce zawiasów były widoczne. Dokładnie czternaście sekund zajęło mi ciche wyjęcie bolców i całkowite wyjęcie drzwi z futryny.
Wszedłem do ciepłego, cichego wnętrza wiejskiego domu. W powietrzu wciąż unosił się zapach stęchłego szampana i drogich cygar, po wcześniejszej imprezie. Dowiedz się więcej
drzwi
drzwi
Drzwi i okna
Wchodziłem po dużych, szerokich schodach, opierając się plecami o ścianę, aby jak najmniej zwracać na siebie uwagi.
Kiedy dotarłem na półpiętro, zobaczyłem go.
Richard nie do końca ufał automatycznemu systemowi bezpieczeństwa. Wynajął prywatnego ochroniarza, uzbrojonego i uzbrojonego – rosłego, muskularnego byłego bramkarza, który w tej chwili siedział w luksusowym fotelu przed drzwiami sypialni.
Strażnik był niechlujnym amatorem. Siedział rozluźniony, lekko kiwając głową, gdy zasypiał, a na małym stoliku obok niego stał niedojedzony talerz przekąsek.
Przeszedłem sześciometrowy, wyłożony wykładziną korytarz w absolutnej ciszy. Nie wyciągnąłem broni. Nie potrzebowałem jej.
Stanąłem za fotelem. Jednym, gwałtownym, błyskawicznym ruchem przycisnąłem lewą rękę do ust strażnika, żeby nie krzyczał, a prawą ręką objąłem go za szyję i precyzyjnie, boleśnie ucisnąłem tętnicę szyjną.
Oczy strażnika szeroko się otworzyły w panice. Rzucał się dziko przez trzy sekundy, po czym jego mózg po prostu odmówił posłuszeństwa z powodu braku bogatej w tlen krwi. Jego ciało całkowicie zwiotczało.
Po cichu opuściłem jego ciężkie, nieprzytomne ciało na ziemię, upewniając się, że broń pozostała bezpiecznie w kaburze.
Stanąłem przed ciężkimi, rzeźbionymi, dębowymi, podwójnymi drzwiami głównej sypialni. Wewnątrz, stłumiony przez grube drewno, usłyszałem wyraźny piskliwy chichot dziewczyny, a po nim arogancki, donośny śmiech Richarda.
Świętowali. Myśleli, że wygrali.
Nie sięgnąłem po mosiężną klamkę. Nie miałem zamiaru wkradać się do środka. Chciałem ich wystraszyć na śmierć.
Cofnąłem się o pół kroku, przeniosłem równowagę i skierowałem energię kinetyczną na prawą nogę.
TRZASK!
Z niszczycielską siłą uderzyłem obcasem mojego taktycznego buta prosto w przestrzeń tuż nad mechanizmem zamka. Ciężkie dębowe drzwi nie tylko się otworzyły; Roztrzaskał się na kawałki, ciężki mosiężny rygiel przebił framugę, a drzazgi pofrunęły po miękkim dywanie w sypialni. Drzwi z hukiem uderzyły o wewnętrzną ścianę, niczym eksplodująca bomba.
Wszedłem do pokoju i natychmiast uderzyłem dłonią w panel ścienny, przełączając wszystkie włączniki światła na najwyższy poziom.
Dowiedz się więcej
Drzwi i okna
drzwi
drzwi
Oślepiające, migoczące światło ogromnego kryształowego żyrandola natychmiast wypełniło ciemną sypialnię. Richard gwałtownie wyprostował się w ogromnym łóżku king-size, zakrył oczy dłońmi, by osłonić się przed nagłym, jaskrawym światłem, i gorączkowo naciągnął jedwabne prześcieradło pod samą pierś. Młoda, blondwłosa kochanka leżąca obok niego wydała przenikliwy, przerażony krzyk i cofnęła się, aż uderzyła plecami o wyściełane wezgłowie łóżka.
« Co w nim