— Ale… przez pięć lat… ty…
„Tak” — potwierdziła Elena. „Przez pięć lat wybrałam milczenie. Przez pięć lat wybrałam bycie „leniwą żoną”. Dla Andrieja. Dla spokoju. Dla rodziny”.
Spojrzała na męża. Andriej miał łzy w oczach.
„Ale dziś wieczorem” — kontynuowała — „dotknąłeś mojego dziecka. A to jest niewybaczalne”.
Maria zaczęła płakać.
—Eleno… Nie wiedziałam…
„Wiedziałaś wystarczająco dużo” — powiedziała chłodno. „Umiałaś okazać pogardę”.
Elena wzięła płaszcz Any, owinęła się nim starannie i podeszła do drzwi.
„Ten dom już nic dla mnie nie znaczy. Ale jutro rano bank będzie dla ciebie bardzo ważny. Pożyczka, dom, samochody – wszystko jest na moją firmę”.