CHAA-ACK.
Dźwięk był mokry i ciężki, głośniejszy niż trzask odległych petard. To był dźwięk ciała uderzającego o ciało z pełną siłą.
Sarah uderzyła mojego ośmioletniego syna w twarz.
Siła uderzenia uniosła Noaha w powietrze. Był niski jak na swój wiek, kruchy. Obrócił się w powietrzu i upadł tyłem na betonowy taras.
ŁUP.
Dźwięk jego głowy uderzającej o twardy kamień był inny. To był głuchy, głuchy trzask, który wibrował w podeszwach moich butów i zamarł mi w piersi.
Noah nie płakał. Nie krzyczał. Po prostu…