Pan Sterling zamilkł. Na jego czole pojawił się grymas konsternacji. Spojrzał na moją matkę, która właśnie wpychała mi do piersi tacę z pustymi kieliszkami do szampana.
„Zanieś to do kuchni, Evelyn” – warknęła mama. „Bądź przydatna”.
Wzięłam tacę. Nie narzekałam. Spojrzałam z powrotem na pana Sterlinga. Jego oczy się rozszerzyły. Obserwował rozwój sytuacji – „przeciętną” córkę traktowaną jak pomoc – a na jego twarzy powoli malował się narastający strach. Skinął mi głową, milcząco potwierdzając zamówienie, ale zobaczyłam, że zaciska szczęki.
Szedłem w stronę drzwi kuchennych, kryształowe kieliszki brzęczały na tacy. Przyzwyczaiłam się do dźwigania ciężarów. Kilka kieliszków to nic w porównaniu z ciężarem gwiazd, które nosiłam w kieszeni.
Część 2: Atak na godność
Przyjęcie weselne rozpoczęło się godzinę później. Goście rozsiedli się przy wyznaczonych stolikach, kierując się kartkami kaligraficznymi, które prawdopodobnie kosztowały więcej niż mój miesięczny przydział żywności w czasie kursu oficerskiego.
Znalazłem plan miejsc siedzących.