Większość ludzi tak naprawdę nigdy nie widzi sprzątaczy. Ani mężczyzn w garniturach, którzy przemykają obok, z oczami wlepionymi w telefony.
Ani kobiet piszących na klawiaturach, z kubkiem kawy w jednej ręce i słuchawkami w drugiej, na wypolerowanym parkiecie.
A już na pewno nie nastolatków rzucających ręczniki papierowe na podłogę, jakby miała się sama oczyścić.
Dawno temu straciłam nadzieję, że ktoś mnie zobaczy.
Mam na imię Marta. Mam 63 lata i od ponad 40 lat pracuję na nocną zmianę: spędzam ciche godziny szorując łazienki, czyszcząc lustra z odcisków palców i myjąc podłogi pod migoczącymi świetlówkami. Budynki biurowe. Przydrożne knajpki. Miejsca, na które nikt nie zwraca uwagi.
Niektórzy mówią, że takie życie jest samotne.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️