Część 1: Szczelina w ciemności
Ciemność była moim jedynym towarzyszem przez trzy miesiące. Nie była to spokojna czerń; to była ciężka, dusząca wełna, która owinęła mi głowę w chwili, gdy wystrzeliła poduszka powietrzna, a świat roztrzaskał się w zgrzycie metalu. Od tamtej pory żyłam w świecie dźwięków i dotyku – szelestu prześcieradeł, zapachu antyseptyku, a w końcu cykania świerszczy w ustronnej wiejskiej willi, którą moi rodzice wynajęli na moją rekonwalescencję.