Następnego dnia wyszła za mąż podczas krótkiej, pośpiesznej ceremonii. Oczywiście nigdy nie ujrzała jego twarzy, a nikt nie odważył się jej jej opisać.
Ojciec popchnął ją w stronę mężczyzny i kazał jej ująć go pod ramię.
Posłuchała, niczym duch we własnym ciele. Wszyscy cicho się śmiali, szepcząc:
„Niewidoma i żebrak”. Po ceremonii ojciec wręczył jej mały tobołek z ubraniami i popchnął ją w stronę mężczyzny.
„Teraz to już twój problem” – rzekł i odszedł, nie oglądając się za siebie.
Żebrak, imieniem Yusha, w milczeniu prowadził ją ścieżką. Przez dłuższą chwilę nie odzywał się ani słowem. Dotarli do małej, zrujnowanej chaty na obrzeżach wioski. Pachniało w niej wilgotną ziemią i dymem.
„Niewiele tego” – powiedział cicho Yusha.