Para trzymająca się za ręce w dniu ślubu | Źródło: Pexels
Para trzymająca się za ręce w dniu ślubu | Źródło: Pexels
Czasami zastanawiam się, jak inaczej potoczyłyby się wydarzenia, gdyby ta chwila nigdy się nie wydarzyła. Ale potem przypominam sobie, co wydarzyło się później i jestem wdzięczna, że tak się stało.
Pozwólcie, że przeniosę się do czasów, gdy miałam 26 lat. Wtedy wszystko się zaczęło.
Spotkałam Eda w małej kawiarni w centrum miasta, gdzie pisałam w przerwie na lunch. Pracowałam wtedy jako asystentka ds. marketingu i te 30 minut było dla mnie ucieczką od arkuszy kalkulacyjnych i telefonów.
Ed przychodził codziennie, zawsze zamawiając to samo latte z karmelem.
Latte z karmelem | Źródło: Pexels
Latte z karmelem | Źródło: Pexels
Moją uwagę przykuł nie tylko jego zwyczaj. To, jak próbował odgadnąć moje zamówienie, zanim je w ogóle złożyłam.
„Niech zgadnę” – mawiał z tym swoim pewnym siebie uśmiechem – „waniliowa chai z dużą ilością piany?”.
Za każdym razem mu się nie udawało, ale próbował dalej.
W końcu pewnego wtorkowego popołudnia mu się udało.