Ale zignorowałam ich. Z Namem odnalazłam spokój.
Pewnego dnia powiedział:
„Linh, chcę poznać twoją matkę. Nie chcę tego ukrywać ani udawać”.
Zawahałam się. Moja matka była surowa i zawsze zatroskana.
Ale jeśli nasza miłość była prawdziwa, nie miałam się czego bać.
Nadszedł dzień wizyty.
Nam miał na sobie koszulę i trzymał w dłoni stokrotki – ulubiony kwiat mamy, o którym kiedyś jej opowiadałam.
Weszliśmy na stary dziedziniec, trzymając się za ręce. Mama podlewała rośliny. Kiedy nas zobaczyła, zatrzymała się.
Na chwilę… i jakby czas się zatrzymał.
Zanim zdążyłam się przedstawić, nagle odstawiła konewkę i mocno przytuliła brata Nama, a łzy spływały jej po twarzy.
„Boże… czy to ty, Nam?!”
Stałam tam, gdzie stałam.
Brat Nam drżał, jego oczy były czerwone:
„Ty… jesteś Hoa?”
Byłem zdezorientowany. Czy oni się znali?
Mama szlochała:
„Dwadzieścia lat… a ty wciąż żyjesz…”
W tym momencie przeszłość zaczęła się odsłaniać.
Kiedy mama była młoda, zanim poznała tatę, miała swoją pierwszą miłość – samą Nam.
Bardzo się kochali, ale wypadek ich rozdzielił.
Wtedy krążyły plotki o śmierci Nam.
Cierpiała przez kilka lat, aż pojawił się mój ojciec i ponownie ogrzał jej zimne serce.
Pobrali się, a ja stałem się owocem ich miłości.
Ale zaledwie kilka lat później mój ojciec również zmarł z powodu choroby.
Okazało się, że brat Nam przeżył wypadek, ale stracił pamięć i został przeniesiony przez los w inne miejsce.
Byli ludzie, którzy mu pomagali, ale wszystko, co pamięta, to „kobieta, która kochała stokrotki”.
Dlatego, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy na projekcie, powiedział, że wydaję się znajoma.
Nie potrafił tego wyjaśnić, ale powiedział, że czuje więź.
A oto haczyk: Moje imię, „Linh”, było drugim imieniem mojej matki, kiedy była młoda.
Wydawało się, że los płata mi figla. Przywołało wspomnienie, ale bolesne.
Łzy spływały mi po policzkach.
„Masz na myśli… że to on był tym pierwszym…”
Moja matka skinęła głową, a łzy wciąż spływały jej po policzkach:
„Tak, córko. Ale nie martw się, nie jesteście spokrewnione”.
„Po prostu nigdy nie spodziewałam się, że mężczyzna, którego kochałam wtedy, będzie tym samym mężczyzną, którego moja córka kocha dziś”.
`` Wszyscy milczeli.
Poczułam silny ucisk w piersi, jakbym nie wiedziała, dokąd iść.
Kuya Nam w końcu przemówił:
„Linh, wybacz mi. Nie wiedziałem, że to prawda. Nigdy nie chciałem cię skrzywdzić”.
Czytaj dalej na następnej stronie