Tego wieczoru siedziałam na balkonie.
Mama podeszła i poklepała mnie po ramieniu.
„Córko, miłość nie jest grzechem. Ale czasami los sprawia, że rzeczy nie trwają wiecznie, a raczej uczą nas wybaczać i żegnać się”.
Płakałam – nie ze złości, ale ze współczucia i zrozumienia.
Wiedziałam, że moje uczucia są prawdziwe, ale nie mogłam tak dłużej żyć.
Kilka miesięcy później Nam opuścił miasto.
Zostawił list:
„Dziękuję, Linh, za przypomnienie mi, jak to jest znów kochać”.
„Kiedy się poznaliśmy, odzyskałam część mojej utraconej przeszłości.
A kiedy poznałam twoją matkę, odnalazłam swój własny spokój.
Chociaż nie było nam pisane być razem, będę pielęgnować twoją dobroć w sercu do końca życia”.
`` Mama trzymała list w małym pudełku obok zdjęcia taty.
Powiedziała:
„Czasami związki w życiu nie mają nas wiązać, ale uczyć wartości odpuszczania”.
Minęły lata. Zostałam projektantką.
I za każdym razem, gdy widzę stokrotki, myślę o Namie – mężczyźnie, którego kochałam, ale przede wszystkim o mężczyźnie, który nauczył mnie, że prawdziwa miłość nie musi kończyć się wspólnym finałem, aby pozostać piękna.
„Prawdziwa miłość nie zawsze ma szczęśliwe zakończenie”.
„Ale kiedy jest pełna szacunku i życzliwości, pozostaje piękna – na zawsze”.