„Zabieramy panią do szpitala, żeby pediatra ją zbadał. Nie wydaje się, żeby była w bezpośrednim niebezpieczeństwie, ale potrzebuje pomocy medycznej. Poza tym, tam będziemy mogli z nią spokojniej porozmawiać”.
Zgodziłem się bez wahania. Spakowałem mały plecak z kilkoma ubraniami i pluszową zabawką Lucii – jedyną rzeczą, która zdawała się dawać jej jakiekolwiek ukojenie.
Na pediatrycznym oddziale ratunkowym szpitala La Fe zabrano nas do prywatnej sali. Młody lekarz dokładnie zbadał dziewczynkę. Jego słowa były jak policzek:
„Jest niedożywiona, ale nie w stopniu ciężkim. Niepokojące jest jednak to, że nie wykazuje normalnych nawyków żywieniowych dla swojego wieku. To wyuczone, a nie spontaniczne”.
Funkcjonariusze spisywali zeznania, podczas gdy Lucia zasnęła wyczerpana. Próbowałem odpowiedzieć, choć każde słowo wywoływało we mnie narastające poczucie winy. Jak mogłem nie zauważyć tego wcześniej? Jak mogłem nie nalegać?
Kiedy skończyli, Clara wzięła mnie na stronę. —Wiemy, że to trudne, ale to, co dzisiaj zrobiłeś, mogło uratować mu życie.
„A Javier?” – zapytałam z gulą w gardle. „Myślisz, że…?”
Clara westchnęła.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️