Pies w deszczu – i cicha wiadomość, która wszystko zmieniła
Wszystko zaczęło się od pozornie niewinnej chwili.
Padał ulewny deszcz.
Moja córka stała przede mną, przemoczona, milcząca, ze spuszczonym wzrokiem.
A w ręku trzymała smycz swojego psa.
Coś było nie tak.
Jej słowa wydawały się proste.
„Ona już nie znosi futra”.
Ale nic mnie nie przekonało.
Nie spojrzała na mnie.
Jej partner został w samochodzie.
I zniknęła zbyt szybko.