„Za to, że nie dostrzegłem cię wcześniej”.
Pokręciła głową. „To nie twoja wina”.
Spojrzałem na nią.
„Odtąd nikt już nigdy nie pozwoli, byś była głodna”.
Uśmiechnęła się lekko.
„Nawet ja” – dodałem.
Wydobyła z siebie cichy chichot.
Dziecko znów zasnęło.
Trwaliśmy tam w milczeniu.
Wtedy szepnęła: „Dzisiaj… Po raz pierwszy, odkąd się urodził… Czuję, że naprawdę jesteśmy w domu”.
Przytuliłem ją mocno do siebie.
I w tej chwili zrozumiałem coś prostego.
Pieniądze mogą dać wygodę.
Lecz prawdziwe uczucie…
Płynie wyłącznie z serca.