Rozdział 1: Nowa arytmetyka
Przez dziesięć lat wyprzedzałem słońce aż do horyzontu. Dziesięć lat wstawania w ciszy przedświtu, snując się po domu jak duch, żeby nie zakłócić jego snu. Dziesięć lat skrupulatnego organizowania jego spotkań zarządu, układania jego specjalistycznej diety i układania jego nieustannego harmonogramu podróży. Dziesięć lat dobrowolnego odkładania na czas nieokreślony moich ambitnych ambicji, tylko po to, „aby on mógł odnieść sukces”.