— Mamo… to ty? — zapytał cicho.
W pokoju zapadła ciężka cisza.
Matka Laury odsunęła się swobodnie na sofie i uniosła nogi, żebym jej nie przeszkadzała. Upiła łyk herbaty, jakby nic się nie stało.
— Wróciłeś wcześniej… — Laura zaśmiała się nerwowo i o mało nie upuściła szklanki. — Nie spodziewaliśmy się ciebie dzisiaj.Alex nie odpowiedział. Podszedł, uklęknął obok mnie i wziął moje dłonie w swoje. Jego palce zacisnęły się, gdy poczuł, jak bardzo stały się szorstkie i popękane.