— Co tu się dzieje? — zapytał cicho.
— Ona lubi pomagać w domu — wtrąciła szybko matka Laury. — Dobrze, kiedy starsi ludzie czymś się zajmują. Prawda?
Alex powoli wstał. Rozejrzał się po pokoju, spojrzał na kobiety siedzące na kanapie, potem znów na mnie. Jego twarz stwardniała.
Zrobił krok naprzód — i to, co zrobił, napełniło wszystkich przerażeniem.
Nagle uklęknął przede mną i mocno mnie objął, jak wtedy, gdy był małym chłopcem. Jego ramiona drżały.