Wybacz mi, mamo… — wyszeptał, płacząc. — Wybacz, że wybrałem dla ciebie taką synową. Wybacz, że zostawiłem cię samą. Nie wiedziałem. Gdybym wiedział, nigdy bym na to nie pozwolił.
W pokoju zapanowała grobowa cisza. Nawet Laura nie odważyła się odezwać.
Po chwili Alex wstał. W jego twarzy nie było już bólu ani zagubienia — tylko chłodna determinacja. Podszedł do Laury i jej matki, chwycił je za ręce i bez wahania pociągnął w stronę drzwi.
— Wynocha z mojego domu — powiedział lodowato. — I nigdy więcej nie chcę was tu widzieć.
Próbowały protestować, ale on już otworzył drzwi.
— Jeszcze jedno słowo i wezwę policję. Nawet wrogowie naszego kraju mają więcej honoru niż wy. Szkoda, że jesteście kobietami — zawahał się na moment — inaczej nie uszłoby wam to tak łatwo.