…17 842 000 zł – powiedział kasjer niemal szeptem.
W banku zapadła głucha cisza.
Wiktor zamarł. Uśmiech zniknął z jego twarzy, a brwi uniosły się niekontrolowanie. Zrobił krok naprzód, jakby się przesłyszał.
„Ile… ile?” – wyjąkał.
Urzędnik przełknął ślinę i powtórzył, tym razem wyraźniej:
— Siedemnaście milionów osiemset czterdzieści dwa tysiące złotych, do dyspozycji.
Kilka osób w kolejce krzyknęło ze zdziwienia. Mężczyzna zdjął okulary, żeby lepiej widzieć Elenę, a kobieta zakryła usta dłonią.
Elena skinęła lekko głową, jakby potwierdzając coś nieistotnego.