„Mógłbyś zostać z nami” – powiedział Michael. „Tylko na chwilę”.
Pozwoliłam ciszy przeciągnąć się. „Wiesz” – powiedziałam zamyślona – „masz absolutną rację. Właśnie dlatego dzisiaj zaktualizowałam testament”.
Temperatura w pokoju spadła o jakieś dziesięć stopni. „Twój testament?” – głos Jessiki był starannie neutralny.
„O tak. To niesamowite, jak konfrontacja ze śmiercią skłania do myślenia. Uświadomiłam sobie, że mój Stary Testament jest strasznie nieaktualny”.
Twarz Michaela zbladła. „Jakie zmiany?”
Uśmiechnęłam się do niego tym samym uśmiechem, którym się uśmiechałam, gdy miał osiem lat i przyłapałam go na kłamstwie o stłuczeniu mojego ulubionego wazonu.
„Och, tylko drobne zmiany, żeby odzwierciedlić moje obecne priorytety”. Cisza, która zapadła, była ogłuszająca. Niemal słyszałam ich gonitwę myśli.
Obserwowałam przez monitor, jak przez dziesięć minut siedzieli w samochodzie, prowadząc ożywioną dyskusję.
Kiedy w końcu odjechali, nalałam sobie kieliszek wina. Jutro przeprowadzę fazę drugą.
Ale dziś wieczorem będę się cieszyć pierwszym spokojnym wieczorem od kilku dni.
W końcu jest coś głęboko satysfakcjonującego w tym, jak wrogowie zdają sobie sprawę, że cię nie docenili.
Nadszedł piątkowy poranek, szary i mżący. Michael i Jessica przybyli punktualnie o 9:00. „Zdecydowałaś już, mamo?” zapytał Michael.
„Tak” – odpowiedziałam i wyciągnęłam dokumenty Sunset Manor, teraz podpisane i poświadczone notarialnie. „Myślę, że masz rację. Czas zacząć nowy rozdział”.
Ulga Jessiki była widoczna. „Och, Sarah, jestem taka szczęśliwa! Będziesz zachwycona!”
„Jestem tego pewna. A Michael, podpisałam też pełnomocnictwo”. Jego ręce naprawdę drżały, gdy brał dokumenty. Spędziliśmy kolejną godzinę, przeglądając dokumenty finansowe.
Jessica miała otwartego laptopa i pisała błyskawicznie, podczas gdy ja podawałam numery kont.
„Jest jeszcze tylko jedna rzecz” – powiedziałam, kiedy skończyliśmy. „Muszę podpisać dodatkowe dokumenty z moim prawnikiem, zanim transfer będzie oficjalny. On tu przyjdzie”.
Jak na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Ale to nie był David Hartwell. To była detektyw Lisa Morrison z lokalnej policji.
„Pani Wilson” – powiedziała, przenosząc wzrok z Michaela na Jessicę – „musimy z panią porozmawiać o zdarzeniu, do którego doszło w pani domu na początku tego tygodnia. Podejrzenie zatrucia”.
Twarz Jessiki bardzo zbladła. „To była moja matka. Miała reakcję alergiczną na leki”.
„Właściwie” – detektyw wyciągnął notes – „to nie to, co zgłosił szpital. Wyniki toksykologiczne wskazują, że pani matka zażyła skoncentrowaną ilość ekstraktu z oleandru. To nie jest lek”. „To śmiertelna trucizna”.
Cisza w moim salonie była ogłuszająca.
„Zbadaliśmy też resztki szampana z tamtego wieczoru” – kontynuowała detektyw. „Butelka zawierała ten sam ekstrakt z oleandru. Ktoś celowo zatruł tego szampana”.
Michael spojrzał na Jessicę z narastającym strachem. „Jess… co ty zrobiłaś?”
„Nic nie zrobiłam!” krzyknęła. „Dlaczego miałabym otruć własną matkę?”
„Właśnie to próbujemy ustalić” – powiedział detektyw Morrison. „Zwłaszcza że kieliszek do szampana z najwyższą zawartością trucizny był pierwotnie przeznaczony dla pani Wilson”.
Jessica zdawała się mdleć.
„Jest coś jeszcze” – powiedziałem spokojnie. „Detektywie, pokaż im ubezpieczenie”.
Detektyw skinął głową i wyciągnął kolejny dokument.
„Pani Hartwell, odkryliśmy, że sześć miesięcy temu wykupiła pani polisę na życie na pięćset tysięcy dolarów dla pani Wilson. To daje pani wyraźny motyw finansowy morderstwa”.
„To szaleństwo!” wyszeptała Jessica. „Sarah, powiedz, że to szaleństwo!”
Spojrzałam na moją synową, kobietę, która udawała, że się o mnie troszczy, planując moją śmierć.
„Widziałam, jak wlałaś truciznę do mojego kieliszka do szampana, Jessico” – powiedziałam. „Celowo zamieniłam nasze drinki”.
Michael gwałtownie uniósł głowę. „Wiedziałaś? Wiedziałaś, że próbowała cię otruć?”
„Wiem od kilku dni” – powiedziałam. „Wiem też o twojej sytuacji finansowej, o doktorze Steinbergu i o twoim planie ubezwłasnowolnienia mnie. Wiem wszystko”.
Papiery pełnomocnictwa wypadły z zdrętwiałych palców Michaela.
„Jessico Hartwell” – detektyw Morrison podszedł bliżej – „jesteś aresztowana za usiłowanie zabójstwa”.
Zakładając kajdanki, odwróciła się do mnie z oczami pełnymi wściekłości. „Myślisz, że jesteś taka mądra, prawda? Nie masz pojęcia, co zrobiłaś”. „Właściwie” – powiedziałam – „dokładnie wiem, co zrobiłam”.
Trzy miesiące później siedziałem w ogrodzie i patrzyłem na kwitnące róże.
Jessica została skazana na piętnaście lat więzienia za usiłowanie zabójstwa. Michael dostał trzy lata za spisek.
Emma, moja wnuczka, zadzwoniła poprzedniego wieczoru. Szesnastolatka