Rozdział 1: Ciężar Żywiciela
Zapach antyseptyku i przemysłowego wosku do podłóg wgryza się w pory, aż zapomina się, jak smakuje świeże powietrze. Wyszłam przez podwójne drzwi oddziału urazowego szpitala Chicago Memorial Hospital, a moje płuca płonęły z powodu zmęczenia, którego sen nie jest w stanie ukoić. Była szósta rano. Właśnie spędziłam dwadzieścia cztery godziny, zszywając życia zniszczone przez karambol na autostradzie i zabłąkane kule. Moje dłonie, zazwyczaj nieruchome jak kamień, drżały lekko i rytmicznie – widmowe mrowienie skalpela wciąż prześladowało moje nerwy.
Byłam dr Sarah Miller, kobietą, która ratowała życie, ale jakoś nie radziła sobie z tym, które było dla mnie najważniejsze: moim własnym.