Część 1: Kruchy spokój
W domu unosił się zapach szynki w miodzie, igieł sosnowych i desperackiej, duszącej potrzeby mojej matki, by pokazać naszą rodzinę w wersji, która dobrze wypadłaby na zdjęciach.
Był Boże Narodzenie w Columbus w stanie Ohio. Na zewnątrz temperatura oscylowała w okolicach kilku stopni Celsjusza, chłód przenikający do kości i powodujący ból stawów. W rozległym podmiejskim domu w stylu kolonialnym moich rodziców temperatura sięgała dusznych siedemdziesięciu czterech stopni.