1. Czerwone oko do piekła
Tanie, cienkie zasłony w pokoju hotelowym przy lotnisku w Denver nie chroniły przed ostrym, pomarańczowym blaskiem ulicznych latarni. Cyfrowy zegar na stoliku nocnym wskazywał 00:45. Siedziałem sztywno na brzegu sztywnego materaca, a cisza pokoju uciskała moje bębenki niczym fizyczny ciężar.
Ręce trzęsły mi się tak mocno, że o mało nie upuściłem telefonu komórkowego. Przycisnąłem go mocniej do ucha, wsłuchując się w monotonny, brzęczący sygnał wybierania numeru. Brzmiał dokładnie jak linia płaska.