„W zeszłym miesiącu” – powiedział – „nasza rada nadzorcza zatwierdziła ekspansję regionalną. W przyszłym roku otwieramy dwie nowe lokalizacje. Firma Emily jest na szczycie naszej krótkiej listy – nie z charytatywności, nie dlatego, że Patricia uhonorowała ją dziś wieczorem, ale dlatego, że prowadzi jedną z najbardziej zdyscyplinowanych organizacji pomocowych, jakie kiedykolwiek widzieliśmy”.
Spojrzał prosto na mojego ojca.
Ojciec otworzył usta, a potem je zamknął. Chyba po raz pierwszy zdawał się zdawać sobie sprawę, że mówienie tylko go jeszcze bardziej upokorzy.
Robert kontynuował: „Po wybuchu pandemii zapytałem o Sterling. Budynki biurowe, szkoły prywatne, izby przyjęć. Zawsze ta sama odpowiedź: responsywność, etyka, wysokie standardy, niska rotacja personelu”. Uśmiechnął się do mnie przelotnie. „To ostatnie właściwie wszystko mi wyjaśniło”.
Odwzajemniłem uśmiech. „Płacę ludziom tak, jakby byli ważni”.
„Jak należy” – powiedział.
To złagodziło napięcie. Ludzie zaczęli zadawać prawdziwe pytania – nie te grzeczne i lekceważące, jakie zawsze zadawali moi krewni, ale szczere. Jak zacząłem? Ilu miałem pracowników? Jak zdobywałem kontrakty? Czy to prawda, że na początku pracowałem sam w nocy? Odpowiadałem po prostu. Powiedziałem im, że zaczynałem z pożyczonym odkurzaczem, używanym vanem i notesem pełnym leadów. Powiedziałem im, że sprzątałem sale egzaminacyjne, jednocześnie studiując wymagania dotyczące licencji w samochodzie. Powiedziałem im, że mój pierwszy duży klient pojawił się, ponieważ odebrałem telefon o 5:40 rano, gdy inna firma nie odpowiedziała.
I tak, powiedziałem im, że sprzątałem toalety. Tysiące.
Bo nigdy nie było to tak obraźliwe, jak ludzie to odbierali.
Czytaj dalej na następnej stronie