Publicité

„Podpisz to, albo będę to ciągnąć latami”.

Publicité

„Cisza” – syknął. „Powiedziałaś już wystarczająco dużo”.

To była najbardziej satysfakcjonująca część: obserwowanie, jak jego prawnik traktuje go jak chodzący drut kolczasty.

Poszliśmy na górę. Drzwi się otworzyły. Penthouse pachniał tak samo: czystym drewnem i drogimi perfumami, które nosił niczym zbroję. W środku moje rzeczy zniknęły. Dario próbował szybko się wynieść, zabierając najbardziej oczywiste rzeczy: ubrania, elektronikę, zdjęcia. Zostawił wszystko, co uważał za zbędne: dokumenty, rachunki, pudełko paragonów za remonty, za które zapłaciłem. Dowody.

Lucia je zobaczyła i skinęła mi lekko głową, jakby chciała podziękować.

Notariusz wszystko zapisał. Administrator zaktualizował pozwolenia na wstęp do części wspólnych budynku. Ślusarz wymienił wkładkę. Kliknięcie metalowej okucia w zamku zabrzmiało jak głuchy odgłos.

Na półpiętrze Dario wpatrywał się w drzwi jak w grobowiec.

„To jeszcze nie koniec” – powiedział, ale jego głos stracił wszelki autorytet.

Lucia podała mu kopertę.

„Oto oficjalne zawiadomienie: zrzeczenie się praw, należna kara, koszty do pokrycia przez właścicielkę. Jeśli nie zapłaci, wszczynamy postępowanie egzekucyjne”. Uśmiechnęła się gorzko. „Miłego dnia, panie Stein”.

Alonso otworzył kopertę, przeczytał kilka linijek i zakrył twarz dłońmi. Dario spojrzał na niego, szukając pomocy.

„Co tam jest napisane?” – zapytał.

Alonso wybuchnął, porzucając wszelką dyplomację.

„Mówi, że po prostu przeniosłeś na nią dom i teraz jesteś jej winien pieniądze!” – krzyknął. „Mówiłem, żebyś na nią nie naciskał! Mówiłem, żebyś nie proponował takiej umowy!”

Sąsiedzi wyjrzeli przez wizjer. Portier podniósł wzrok z dołu. Dario przełknął ślinę. Jego pewność siebie legła w gruzach na oczach wszystkich obecnych. „Nie… to niemożliwe” – wyjąkał.

Publicité