Publicité

Policja współczuła biednej starszej kobiecie, która nielegalnie handlowała na ulicy.

Publicité

Jake próbował rozluźnić atmosferę i uśmiechnął się. „Kupmy chociaż worek pomidorów”.

„Nie ma takiej potrzeby, kochanie” – powiedziała drżącym głosem. „Jestem… zajęta dzisiaj”.

„Zajęta?” Partner Jake’a zamrugał. „Nikogo tu nie ma”.

„Przyszły dziś rano” – powiedziała kobieta z cienkim, nerwowym uśmiechem. „Musiałaś je przegapić”.

Jake sięgnął po pomidora. „W takim razie weźmiemy tego i zapłacimy”.

Cofnęła się. „Proszę, zostaw to komuś innemu”.

Jej usta drżały. Jej wzrok błądził gdzieś w kąt oka, jakby podążał za cieniem, którego nie mogli dostrzec.

Ciężar pomidora
czytaj dalej na następnej stronie

Publicité