Tej samej nocy przybyła prokurator specjalna w towarzystwie dwóch agentów i z wyrazem sceptycyzmu na twarzy – wyrazem, który uległ zmianie, gdy wysłuchała, jak Salomé powtarza historię o zegarze, tylnych drzwiach i zdaniu: „Nie zamierzałam podpisać”.
Ramira nie wróciła już do swojej celi.
Została przeniesiona do strzeżonej celi tymczasowego aresztu; w międzyczasie wydano formalne postanowienie o wstrzymaniu wykonania wyroku i wystąpiono z wnioskiem o pilny przegląd jej sprawy.
Nie została jeszcze zwolniona.
Nie był to cud w pełnym tego słowa znaczeniu.
Było to zarazem coś gorszego i lepszego:
powolna machina prawdy zaczynała wprawiać się w ruch – po latach mielenia w przeciwnym kierunku.
Tej nocy, siedząc w białym pomieszczeniu z kocem narzuconym na ramiona, Ramira obserwowała śpiącą na prowizorycznej sofie Salomé i poczuła coś, czego nie potrafiła już do końca sobie przypomnieć.
Nadzieję.
Bolała niemal tak samo mocno jak strach.
Clara została aresztowana dwa dni później.
Nie za zabójstwo.
Jeszcze nie.
Za utrudnianie wymiaru sprawiedliwości.
Manipulowanie zeznaniami osoby nieletniej.
Zatajenie kluczowych informacji.