To nie było konieczne.
Teraz to naprawdę było konieczne.
Zadzwonił bezpośrednio do prokuratury.
Nie byle jakiej prokuratury.
Ale do wydziału ds. pomyłek sądowych.
Krzyczał.
Żądał.
Wykorzystał trzydzieści lat służby, jakby w końcu miały one jakiś cel.
Tej samej nocy przybył prokurator specjalny z dwoma agentami. Jej sceptyczny wyraz twarzy zmienił się jednak, gdy słuchała, jak Salomé powtarza historię o zegarze, tylnych drzwiach i „Nie chciałam podpisywać”.
Ramira nie wróciła do celi.
Przeniesiono ją do strzeżonego pokoju, podczas gdy zarządzono formalne zawieszenie wykonania kary i zwrócono się o pilne rozpatrzenie wyroku.
Jeszcze jej nie wypuścili.
Czytaj dalej na następnej stronie