Publicité

POPROSIŁA O MOŻLIWOŚĆ ZOBACZENIA CÓRKI PRZED ŚMIERCIĄ

Publicité

Na broni znajdowały się odciski palców Ramiry, ale także szczątki innej osoby, której z powodu niewystarczających badań kryminalistycznych nigdy nie udało się ostatecznie zidentyfikować. Znany świadek, który twierdził, że widział ją wychodzącą z domu tamtej nocy, dwukrotnie zaprzeczył sam sobie. Raport psychologa, który przesłuchiwał Salomé, zawierał niepokojące, marginalnie odnotowane, a następnie zignorowane zdanie: „Nieletnia upiera się przy mężczyźnie z charakterystycznym zegarkiem, a jej zeznania zdają się być dotknięte zespołem stresu pourazowego”.

Skażone.

To jedno słowo wystarczyło, by uciszyć jedyny nieskażony głos w tej sprawie.

O czwartej po południu Salomé została zaprowadzona do pokoju uproszczonej identyfikacji fotograficznej. Spośród kilku zdjęć mężczyzn w garniturach, niektórych znanych jej ojcu, innych wykorzystywanych do weryfikacji, dziewczyna natychmiast wskazała jedno.

Nie zawahał się.
Nie zawahał się.
Nie musiał nawet dotykać zdjęcia.

—To.

To był Hector Becerra.

Prawnik.

Doradca finansowy.

Bliski przyjaciel Estebana.

Zgodnie z notatką zagubioną w załącznikach do ksiąg rachunkowych, pewien mężczyzna wspomniał o kilku dokumentach, których Esteban odmówił podpisania na kilka miesięcy przed śmiercią.

Kiedy Méndez zobaczył wspomniane zdjęcie, przeszedł go dreszcz. Rozpoznał to nazwisko skądś. Nie z procesu. Ale z prywatnej rozmowy telefonicznej, którą odebrał tydzień wcześniej, kiedy wyrok mógł zostać wykonany dyskretnie. Głos podpowiedział mu, że „sprawa Fuentesa” powinna zostać zamknięta dla dobra wszystkich i że nadmierne rozpamiętywanie przeszłości jedynie szarga autorytet instytucji.

Nie wymieniono nazwisk.

Czytaj dalej na następnej stronie

Publicité