Postanowiłam pójść na kolację przedślubną w czwartek wieczorem. Dałam im ostatnią szansę. Szansa na podpisanie prawnie wiążącego weksla z rygorystycznym harmonogramem spłat. Jeśli odmówią, jeśli zdecydują się podwoić swoje uprawnienia… wtedy pokażę im dokładnie, jak bardzo potrafię być samolubna.
Rozdział 2: Obraza na kolacji przedślubnej
Kolacja przedślubna odbyła się w prywatnej jadalni ekskluzywnej włoskiej restauracji w centrum miasta. Sala emanowała elegancją – kryształowe kieliszki, importowane lilie i cichy szum muzyki klasycznej.
Przyszłam w prostej czarnej sukience, którą miałam od trzech lat. Czułam się zupełnie nie na miejscu wśród designerskich garniturów i sukienek koktajlowych noszonych przez rodzinę Brandona i druhny Melissy.
Zastałam Melissę stojącą przy barze, popijającą prosecco. Wyglądała promiennie, z idealnie ułożonymi włosami, a jej diamentowy pierścionek zaręczynowy odbijał światło. Rozkoszowała się