Część 1: Cena miłości
Hol Blackwood Hills Country Club pachniał starymi pieniędzmi, świeżymi liliami i duszną, osądzającą ciszą, która panowała w pokojach, gdzie wszyscy znali majątek każdego z nas. Wypolerowane włoskie marmurowe podłogi odbijały delikatne światło antycznych kryształowych żyrandoli, sprawiając, że cała przestrzeń przypominała wnętrze pieczołowicie zachowanego grobowca.
Miranda Harper mnie nie objęła. Przyjrzała mi się uważnie. Gdy wysiadłam z samochodu Juliana, jej oczy, ostre i bezlitosne jak u jastrzębia, dokonały szybkiego, brutalnego osądu. Zatrzymały się na ułamek sekundy za długo na rąbku mojej granatowej sukienki, niemarkowej, ale idealnie skrojonej, zanim obdarzyła mnie wymuszonym, zastygłym uśmiechem, który nie sięgnął jej oczu. To nie było powitanie; to była ocena.