Wieczorne światła kawiarni migotały na tle ciemniejącego nieba, gdy Adrian Shaw siedział samotnie przy stoliku w rogu, spoglądając na zegarek po raz trzeci w ciągu dziesięciu minut. W wieku 34 lat miał już wystarczająco dużo randek w ciemno, by wiedzieć, kiedy go odrzucono. A ta zaczynała się stawać kolejną do jego kolekcji.
Jego partner biznesowy to załatwił, nalegając, by Adrian przerwał 80-godzinny tydzień pracy i w końcu kogoś poznał. Według jego partnera, kobieta była miła, szczera i dokładnie taka, jakiej Adrian potrzebował. Ale było już dwadzieścia minut po umówionej godzinie, a krzesło naprzeciwko niego wciąż było puste.
Adrian miał właśnie poprosić o rachunek, gdy zobaczył podchodzącą do stolika małą postać. Mała dziewczynka, może trzy-, czteroletnia, z blond lokami związanymi różową wstążką i ubrana w różową sukienkę. Szła zdecydowanie, jakby z misją, lawirując między stolikami, aż stanęła tuż obok niego. „Przepraszam” – powiedziała dziewczynka, całkowicie uprzejmie. „Czy pan jest panem Adrianem?”
Adrian zamrugał zaskoczony. „To ja. A ty kim jesteś?”
„Jestem Lily” – powiedziała poważnie dziewczyna. „Moja mama przysłała mnie, żebym ci powiedziała, że przeprasza za spóźnienie. Parkuje samochód i zaraz wróci. Powiedziała, że bardzo przeprasza i ma nadzieję, że nie wyjechałeś”.
Irytacja Adriana zniknęła natychmiast, ustępując miejsca rozbawieniu i ciekawości. „Twoja mama wysłała cię tylko po to, żebyś mnie szukał?”
Lily skinęła głową. „Pokazała mi twoje zdjęcie w telefonie, żebym wiedział, jak wyglądasz. Powiedziała, że będziesz siedział przy oknie ze świecą, a tu proszę”. Wydawała się być całkiem dumna ze swojej detektywistycznej pracy.
„No cóż, znalazłeś mnie” – powiedział Adrian z uśmiechem. „Czy zechciałby pan usiąść na chwilę, czekając na mamę?”
Lily z pewnym trudem wdrapała się na krzesło naprzeciwko niego, a Adrian stłumił chęć pomocy, bo wyczuł, że chce to zrobić sama. Kiedy już usiadła, skrzyżowała ręce na stole i spojrzała na niego poważnym wzrokiem.
„Mama mówi, że nie wolno mi rozmawiać z obcymi” – powiedziała Lily. „Ale powiedziała, że nie jest pan obcy. Jest pan jej przyjacielem, panie Adrian, więc nie ma problemu”.
„To bardzo rozsądne ze strony pańskiej mamy” – powiedział Adrian. „I ma rację. Nie jestem obcy, skoro wysłała pana na poszukiwania”.
„Czy zamierza pan poślubić moją mamę?” – zapytała Lily z bezpośredniością właściwą tylko dzieciom.
Adrian o mało się nie udławił wodą, którą właśnie wypił. „Przepraszam, co?”
„Czy zamierza pan poślubić moją mamę?” – powtórzyła cierpliwie Lily. „Bo pani Henderson z sąsiedztwa powiedziała, że mamusia musi znaleźć męża, a mamusia powiedziała, że próbowała, ale z małą dziewczynką to trudne, bo niektórzy mężczyźni nie lubią dzieci. Lubisz dzieci?”
Adrian nie odpowiedział na pytanie, gdy do ich stolika podbiegła kobieta, lekko zdyszana i wyraźnie zaskoczona. Była piękną kobietą, pewnie pod trzydziestkę, z takimi samymi blond włosami jak jej córka i wyrazem przerażenia na twarzy.
„Lily, kazałam ci czekać przy drzwiach, prawda? Nie szukać go samemu!” Kobieta odwróciła się do Adriana, a jej policzki poczerwieniały. „Przepraszam bardzo. Jestem Isabel. To moja córka Lily, która najwyraźniej nie słucha poleceń. Kazałam jej czekać, aż cię poszukam, ale jest bardzo uparta”.
„Znalazłam go, mamo” – powiedziała Lily z dumą. „I powiedziałam mu, że przepraszasz za spóźnienie”.
„Tak, przeprosiłaś, kochanie, i to było bardzo pomocne. Ale i tak nie powinnaś była przychodzić sama”. Isabel spojrzała na Adriana przepraszająco. „Przepraszam bardzo. Parkowanie było katastrofą, a wtedy nawet nie wiedziałam, jak działa parkomat, a zanim wjechałam do środka, Lily już wzięła sprawy w swoje ręce”.
„W porządku”, powiedział Adrian, zdając sobie sprawę, że mówi serio. „Lily była bardzo uprzejma. Idealnie przekazała twoją wiadomość. Proszę, usiądź”.
Isabel usiadła i posadziła Lily obok siebie, a nie naprzeciwko Adriana. „Powinnam była ci powiedzieć, że mam córkę, kiedy się umawialiśmy. To było niesprawiedliwe z mojej strony. Całkowicie rozumiem, jeśli chcesz odejść”.
„Dlaczego miałabym chcieć odejść?” zapytał Adrian.
„Bo większość mężczyzn tak robi, kiedy dowiaduje się o Lily”, powiedziała cicho Isabel. „Nauczyłam się to mówić od razu, ale twój partner tak bardzo chciał nas sobie przedstawić, a ja po prostu chciałam spędzić wieczór poza domem, gdzie nikt nie będzie mnie oceniał za bycie samotną matką, zanim ktokolwiek mnie jeszcze pozna”.
Adrian spojrzał na Lily, która z zainteresowaniem śledziła rozmowę, a potem na Isabel, która wydawała się pogodzona z odrzuceniem. Pomyślał o tym, jak Lily przedarła się przez restaurację pełną nieznajomych, żeby go znaleźć, jak uprzejma była.