Myślał, że apartament jest „nasz”.
Myślał, że konta bankowe, dzieła sztuki, meble, widok na Jezioro Michigan — wszystko należy do życia, które kontroluje.
Ale apartament został zakupiony za pomocą struktury prawnej stworzonej przez prawnika mojej zmarłej ciotki.
Struktury, której Adrian nigdy nie zrozumiał, bo zakładał, że wszystko w moim życiu ostatecznie stanie się jego.
Nie stało się. Następnego dnia zadzwoniłam do pośrednika nieruchomości.
Nie do przyjaciela.
Nie do kogoś rozmownego.
Do profesjonalisty.