Rodzina Bishopów posiadała większość akcji z prawem głosu, ale znaczną część akcji uprzywilejowanych bez prawa głosu posiadały fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe. Tych ludzi nie interesowały rodzinne dramaty.
Cenili zyski.
Zadzwoniłem do zarządzającego portfelem w Teachers Alliance, Roberta Sterlinga. Miałem z nim do czynienia wcześniej, kiedy nazywał się jeszcze Ella Rowan.
Szanował Rowana.
Uważał Rowana za geniusza.
Nie miał pojęcia, że Rowan to Ella Bishop.
„Robert” – powiedziałem, gdy odebrał – „to Ella Rowan z Northwell”.
„Ella” – powiedział zaskoczony. „Dzwonię w niedzielę. Czy giełda się załamuje?”
„Nie chodzi o giełdę” – powiedziałem. „Ale masz jeden konkretny atut. Przyglądam się Stonegate Meridian”.
„Stonegate” – jęknął Robert. – „Nawet się w to nie mieszaj”. Ceny obligacji wyglądają na niestabilne. Rozważamy sprzedaż tego stanowiska.
„Nie sprzedawaj go jeszcze” – powiedziałem. „Mam informacje wskazujące na to, że zarząd błędnie przedstawił płynność finansową. We wtorek ma nastąpić wydarzenie związane z płynnością, którego nie mogą zrealizować”.
„Cholera” – mruknął Robert. „Wiedziałem, że Graham traci talent. Czy to bankructwo?”
„Nie musi” – powiedziałem spokojnie. „Northwell przygotowuje plan ratunkowy, ale potrzebujemy nacisku ze strony akcjonariuszy uprzywilejowanych. Jeśli zaproponujemy zmianę dyrektora finansowego i stabilizację bilansu, czy Teachers Alliance publicznie to poprze?”
„Jeśli to uratuje dyrektora, to absolutnie” – powiedział Robert. „Od lat chcieliśmy się pozbyć Caleba. Ten człowiek to ryzyko”.
„Dobrze” – powiedziałem. „Czekaj na mój sygnał”.
Miałem prawo.
Miałem pieniądze. Teraz miałem głos ulicy.
Otrzymałem powiadomienie na telefon o nadejściu nowego e-maila.
Ten list pochodził od sekretarza firmy Stonegate. Został wysłany do wszystkich członków zarządu, a także, przez przypadek lub z przyzwyczajenia, do mnie.
OGŁOSZENIE O NADZWYCZAJNYM POSIEDZENIU ZARZĄDU – PONIEDZIAŁEK, GODZ. 8:00
PLAN OBRAD: Omówienie zagrożeń zewnętrznych i działań prawnych przeciwko byłym beneficjentom.
Wpatrywałem się w ekran.
Zagrożenia zewnętrzne.
To byłem ja.
Nie planowali negocjacji. Planowali atak. Caleb wykorzysta spotkanie, aby przedstawić mnie jako złoczyńcę, przekonać zarząd do pozwu i spróbować unieważnić moją gwarancję, aby móc ubiegać się o nowe finansowanie.
Będzie próbował zniszczyć moją reputację, aby ratować własną skórę.
Uśmiechnąłem się.
Zabrał ze sobą nóż na atak dronem.
Niedzielny poranek nastał z pozornym spokojem. Niebo nad Denver było czyste, błękitne i bezchmurne – taka pogoda zazwyczaj wabi rodziny w góry.
Dla rodziny Bishopów jazda na nartach nie wchodziła w grę.
Podczas gdy oni prawdopodobnie schronili się w bibliotece majątku mojego ojca i byli zajęci obmyślaniem strategii, jak przekręcić swoją historię, ja siedziałem przy biurku w hotelu, przygotowując dokument, który miał zamienić ich panikę w oblężenie.
O 9:00 rano wysłałem oficjalne zawiadomienie.
Nie SMS-a. Formalne zawiadomienie prawne, wysłane za pośrednictwem bezpiecznego serwera do zarządu Stonegate, radcy prawnego i głównego banku obsługującego emisje.
Zawiadomienie o zamiarze zmiany statusu poręczyciela.
Słowa były suche, precyzyjne i druzgocące. Oficjalnie powiadomiłem ich, że ze względu na istotną zmianę w moich relacjach z funduszem powierniczym – a konkretnie usunięcie mnie z listy beneficjentów – rozpoczynam trzydziestodniowy okres weryfikacji określony w pierwotnej umowie pożyczki.
Czas zaczął tykać.
Bank był prawnie zablokowany przez trzydzieści dni. Nie mógł udzielić nowego kredytu. Nie mógł zmienić warunków. A co najważniejsze, nie mógł zignorować opinii gwaranta.
Ale nie ograniczyłem się do groźby.
Wysłałem koło ratunkowe.
W załączniku był drugi dokument:
PROPOZYCJA STABILIZACJI PŁYNNOŚCI I REFORMY ZARZĄDZANIA.
Nazwałem to pakietem ratunkowym.
Moja rodzina nazwałaby to wrogim przejęciem.
Zaproponowałem, aby moja prywatna firma, Northwell Bridge Partners, natychmiast wstrzyknęła piętnaście milionów dolarów w postaci awaryjnej płynności do Stonegate. Wystarczająco dużo, aby pokryć pensje w przyszłym miesiącu i zadowolić nawet najbardziej wściekłych dostawców. To powstrzymałoby krwawienie.
Ale pieniądze były obwarowane warunkami.
Warunek pierwszy: natychmiastowe moratorium na wszystkie projekty ekspansji kapitałowej, w tym przejęcie w Tampie i rozwój w Phoenix.
Warunek drugi: powołanie niezależnego komitetu zarządzania ryzykiem, któremu będzie przewodniczyć osoba wyznaczona przez gwaranta, z prawem weta w stosunku do wszystkich wydatków