W jego oczach widziałam czystą panikę.
Jego narzeczona właśnie zobaczyła zdjęcie. Zdjęcie niemowlęcia. Dziecka, o którym nigdy jej nie powiedział. Przyjechał więc do szpitala — nie po to, by zobaczyć syna ani żeby mi pogratulować… lecz z haniebną propozycją.