— Nie dzisiaj — odpowiedziałam i rozłączyłam się.
Moje ręce zaczęły drżeć. Nie dlatego, że się żenił — o tym już wiedziałam. Chodziło o jego bezczelność. Minęło zaledwie dwanaście godzin od narodzin jego własnego syna.
Nasz rozwód na papierze był szybki, ale w rzeczywistości pełen chaosu. Derek odszedł jeszcze zanim dowiedział się, że jestem w ciąży. Gdy mu o tym powiedziałam, mieszkał już gdzie indziej — z „kimś nowym”.
Podpisał dokumenty potwierdzające ojcostwo. Obiecał, że będzie obecny w życiu dziecka.
Łatwo składać obietnice, gdy termin wydaje się bardzo odległy.
Trzydzieści dwie minuty później drzwi mojej sali otworzyły się z hukiem.