Mason patrzył, jak samolot ślizga się po ziemi, a potem dryfuje na drugą stronę. „Myślę, że mogą spróbować” – powiedział. „A czasem to wystarczy”.
Uśmiechnęła się, bo nauczyła się, że koszt jest mniejszy niż triumf. „Uratowałeś mnie z wody. Wyciągnę cię z ciemności”.
„Chyba jesteśmy kwita” – powiedział.
„Wcale nie” – odpowiedziała cicho. „Ale to dopiero początek”.
Słońce zachodziło i zabarwiło jezioro na kolor zniszczonych monet. Stali tam – trzy osoby, ubrane w różne tkaniny – i obserwowali rozprzestrzeniające się fale. Rozważali, jak jeden mały akt odwagi może poruszyć ciężkie kamienie, które skrywały długą ciszę. Przeszłość nie została wymazana; ból pozostał towarzyszem. Ale istniała przyszłość, pachnąca sosną, świeżą farbą i delikatnym zapachem oleju silnikowego. Nie będzie łatwo. Nie będzie szybko. Ale on tam był, wystrzelony jako model Caleba w niebo, które kiedyś próbowało ich zabić, a teraz mogło nauczyć ich latać.