„Dziadku?” Głos był szorstkim szeptem, cienkim i drżącym jak drut pod zbyt dużym napięciem.
„Leo? Jestem tutaj. Co się dzieje?”
„Pomóż mi, dziadku. Proszę. On… on wraca. Boję się”.
Połączenie zostało przerwane. Nie było sygnału, tylko głucha, przerażająca cisza zerwanego połączenia. W tym momencie dziadek we mnie poczuł falę czystego, krystalicznie czystego strachu. Ale żołnierz? Żołnierz przejął kontrolę. Moje tętno nie przyspieszyło; ustabilizowało się w powolnym, rytmicznym łomocie. Mój wzrok się wyostrzył. Nie zadzwoniłem na policję. Znałem czas reakcji w tej okolicy i wiedziałem, jak dobrze Derek potrafi kłamać policjantowi.
Byłem już w samochodzie, zanim zdążyłem w pełni przemyśleć decyzję.
Czytaj dalej, klikając przycisk (DALEJ 》) poniżej!