Publicité

„Ty nawet chodzić nie potrafisz!” — zakpił mężczyzna, stojąc obok swojej żony… i ciężarnej kochanki.

Publicité

Zachichotał z wyższością — śmiech szybko przeszedł w niepokój.

— „Inne sprawy? Ty? Ty przecież nie potrafisz nawet chodzić!”

Elena zamknęła oczy. Na chwilę.
A kiedy je otworzyła, jej spojrzenie było pewne, spokojne. Nie było w nim złości. Tylko naga prawda.

I wtedy, powoli, odsunęła koc z nóg, rozwiązała laskę i usiadła.

Jeden krok.
Drugi krok.

Dźwięk był cichy, ale cięższy niż wszystkie słowa, które padły dotąd.

Publicité