On zamarł. Ona — tamta — otworzyła usta, ale nie potrafiła nic powiedzieć.
— „Miałam wypadek, nie wyrok dożywocia” — powiedziała Elena spokojnie.
— „Ale to już nieważne.”
— „Jak możesz tak mówić?” — jąkał się. — „Ale… lekarze… ty mówiłaś…”
— „Wiedziałam, co będzie dla mnie najlepsze.
Potrzebowałam czasu.
Odpoczynku.
I dystansu od ciebie.
I to wszystko mi dałeś.
Przypadkiem.”
Podeszła do drzwi. Zanim wyszła, spojrzała na nich ostatni raz.
Jej głos był czysty, pewny, jak dźwięk dzwonu w ciszy:
— „Zabrałeś mi dom.
Ja zabrałam ci wolność.”