„Karen nie może mieć dzieci” – powiedział beznamiętnie. „Potrzebuje dziedzica. Dasz jej jednego z bliźniaków. Chłopca. Dziewczynkę możesz zatrzymać”.
Przez kilka sekund nie rozumiałam, co powiedział.
„Zwariowałaś” – wyszeptałam. „To moje dzieci”.
„Przestań histeryzować” – warknął, kierując się w stronę łóżeczka Noaha. „Jesteś wyraźnie przytłoczona. Karen czeka na dole”.
Kiedy wyciągnął do niego rękę, we mnie zapłonęło coś pierwotnego.
„Nie dotykaj mojego syna!”
Ignorując piekący ból po nacięciu, ruszyłam do przodu. Odwrócił się i uderzył mnie w twarz. Moja głowa uderzyła o krawędź łóżka z głuchym plaśnięciem.
„Niewdzięczny!” – syknął, podnosząc Noaha, który zaczął płakać. „Jestem jego babcią. Ja decyduję, co jest dla niego najlepsze”.
Drżącymi palcami nacisnąłem przycisk alarmowy zamontowany przy łóżku.
Natychmiast rozległ się dźwięk alarmu. W ciągu kilku chwil wkroczyła ochrona szpitala pod wodzą komendanta Daniela Ruiza.
Zachowanie Margaret zmieniło się w mgnieniu oka.
„Jest niestabilna!” – wykrzyknęła dramatycznie. „Próbowała skrzywdzić dziecko!”
Komisarz Ruiz ogarnął wzrokiem scenę: moją rozciętą wargę, moje pooperacyjne osłabienie, a potem elegancko ubraną kobietę trzymającą mojego płaczącego syna.
Jego wzrok spotkał się ze mną.
Zatrzymał się w miejscu.
„Sędzia Carter?” – mruknął.
Oto, jak dowiedzieć się więcej, więc kliknij link (>), jeśli nie podoba Ci się to na Facebooku.