Lekarze spekulowali na temat mojej płodności, nawet gdyby mnie zbadali. Nagle nie byłam już tylko osobą z niepełnosprawnością, ale osobą ułomną pod każdym względem, co było ważne dla Ameryki w 1856 roku.
Kiedy William Foster, gruby, pijany piętnastolatek, odrzucił mnie, mimo że mój ojciec oferował mu jedną trzecią naszego rocznego spadku, zrozumiałam prawdę: umrę sama.
Ale mój ojciec miał inne plany. Radykalne, szokujące i całkowicie odbiegające od wszelkich norm społecznych, do tego stopnia, że kiedy mi o tym powiedział, pomyślałam, że źle go zrozumiałam. Powiedział: „Wyjdziesz za Josiaha, kowala. Zostaniesz jego żoną”.
Spojrzałam na mojego ojca, pułkownika Richarda Whittemore'a, właściciela 5000 akrów ziemi i 200 niewolników, przekonana, że oszalał.
Najpierw opowiem ci o Josiahu. Nazwałam go „potworem”. Miał osiem stóp wzrostu i ważył 300 funtów twardych mięśni, wyrzeźbionych latami ciężkiej pracy w kuźni.
Jego dłonie potrafiły zginać żelazne pręty, a jego twarz budziła przerażenie w sercach wszystkich, którzy wchodzili do pokoju. Ludzie się go bali, zarówno niewolnicy, jak i wolni.
Biali goście z naszej farmy wpatrywali się w niego i szeptali: „Widziałeś, jaki ten człowiek jest wielki?”. A Timor ma potwora w swojej kuźni.
Ale oto, czego nikt nie wiedział, co miałem odkryć: Josiah był najżyczliwszym człowiekiem, jakiego znałem.
Mój ojciec wezwał mnie do swojego biura w marcu 1856 roku, miesiąc po odrzuceniu przez Fostera i miesiąc po tym, jak straciłem wszelką nadzieję na samotność.
Powiedział mi wprost: „Biały mężczyzna cię nie wyda za mąż”. To prawda. Ale potrzebujesz ochrony.
Kiedy umrę, ten spadek przejdzie na twojego kuzyna Roberta.
Sprzeda wszystko, da ci grosze i pozostawi cię na utrzymaniu dalekich krewnych, którzy się o ciebie nie troszczą. Powiedziałam, wiedząc, że to niemożliwe: „W takim razie zostaw mi spadek”.
„Prawo stanu Wirginia na to nie pozwala”. Kobiety nie mogą dziedziczyć samodzielnie, zwłaszcza…” Wskazała na wózek inwalidzki i nie mogła dokończyć zdania.
„Więc co proponujesz?” „Josiah jest najsilniejszym mężczyzną w tej herezji”. Jest inteligentny; tak, wiem, że czyta sekrety, więc nie bądź zaskoczona. Jest zdrowy, zdolny i z tego, co o nim słyszałam, ma dobre serce, pomimo swojej postury.
Nie opuści cię, bo ma prawny obowiązek zostać. Będzie cię chronił, zaspokajał twoje potrzeby i opiekował się tobą.
Logika była przerażająca i nieugięta. Zapytałem go: „Zapytałeś go?”. Odpowiedział: „Jeszcze nie”. Chciałem ci powiedzieć pierwszy. „A co, jeśli mnie odrzucisz?”.
Twarz mojego ojca zdawała się w tamtej chwili postarzała o dziesięć lat. „Wciąż jestem zdecydowany znaleźć ci białego męża i oboje wiemy, że mi się to nie uda”.