A po mojej śmierci spędzisz życie w odosobnieniu, zależny od jałmużny krewnych, którzy widzą w tobie ciężar. Miał rację.
Nienawidziłem tego, że miał rację. „Czy mogę się z nim zobaczyć?”. Porozmawiać z nim szczerze, zanim podejmiemy tę decyzję w naszym imieniu? „Oczywiście”. Jutro.
Następnego ranka przywieźli Josiaha do domu. Siedziałem przy oknie w salonie, gdy usłyszałem ciężkie kroki w korytarzu.
Drzwi się otworzyły i wszedł mój ojciec. Wtedy Josiah musiał się schylić – dosłownie – żeby przecisnąć się pod framugą.
Boże, jaki on był ogromny! Miał metr osiemdziesiąt mięśni i kości, ramiona ledwo dotykały framugi, a na dłoniach ślady poparzeń od kuźni, która wyglądała, jakby mogła kruszyć kamień.
Miał pomarszczoną twarz, gęstą brodę, a jego oczy rozglądały się po pokoju, nie zwracając na mnie uwagi.
Stał z lekko pochyloną głową i splecionymi dłońmi, w pozie niewolnika w domu białego człowieka. Przydomek „bestia” był w pełni zasłużony; wyglądał na kogoś, kto mógłby zburzyć dom gołymi rękami.
Wtedy mój ojciec przemówił: „Josiahu, to moja córka, Elilapar”. Spojrzał mi przez chwilę w oczy, a potem znowu wbił wzrok w podłogę.
„Tak, proszę pana”. Jego głos był zaskakująco miękki, głęboki, a zarazem spokojny, niemal delikatny. „Elilaparze, wyjaśniłem sytuację Josiahowi”. Rozumie.
„On będzie odpowiedzialny za twoją opiekę”. Mój głos powrócił, choć drżący.
„Josiahu, rozumiesz, co proponuje mój ojciec?” Spojrzał na mnie szybko. „Tak, proszę pani”. „Będę twoim mężem. Będę cię chronił, będę ci pomagał”.
„I ty się na to zgodziłaś?” Wydawał się zdezorientowany, jakby pojęcie zgody było mu obce. Chłopiec z chóru dodał: „Musiałem, proszę pani”. „Ale czy naprawdę tego chcesz?” To pytanie przyprawiło go o dreszcz.
Jego oczy spotkały się z moimi, ciemnobrązowe, zaskoczone i łagodne, z twarzą pozbawioną sił. „Ja… wiem, czego chcę, panienko”. Jestem niewolnicą. Nie mam żadnych nawyków. Prawda jest surowa i sprawiedliwa.
Ojciec zamknął drzwi i powiedział: „Może najlepiej będzie, jeśli porozmawiamy sami. Będę w swoim gabinecie”. Potem wyszedł i zamknął drzwi, zostawiając mnie samą z ogromnym siedmionogim niewolnikiem, który miał być moim mężem. Nie rozmawialiśmy godzinami.
W końcu zapytałam go, wskazując na krzesło przede mną: „Chcesz usiąść?”.
Josiah spojrzał na delikatny mebel. Podniósł haftowane poduszki, a potem spojrzał na swoje ogromne ciało. „Nie sądzę, żeby to krzesło mnie utrzymało, panienko”.
„A potem sofa”. Ostrożnie usiadł na krawędzi. Nawet siedząc, był ode mnie znacznie wyższy.
Jego dłonie spoczywały na kolanach, a każdy palec był małym, stwardniałym i wystającym guzkiem.
„Boisz się mnie, panienko?” „A powinnam?” „Nie, panienko”. Nie zrobię ci krzywdy, przysięgam. „Nazwę cię potworem”. Zadrżałam. „Tak, panienko”. Z powodu mojej postury i dlatego, że wyglądam przerażająco.
Nigdy nikogo nie skrzywdziłam, ale to oczywiste. „Ale możesz, jeśli chcesz”. „Mogę” – spojrzała na mnie ponownie – „ale nie zrobię”. Nie dla ciebie. Nie dla kogoś, kto na to nie zasługuje.
Coś w jej oczach – smutek, rezygnacja, słodycz, która nie pasowała do jej wyglądu – przekonało mnie. „Josiah, chcę być z tobą szczera”. Nie chcę tego bardziej niż ty prawdopodobnie chcesz. Mój ojciec jest zdesperowany. Nie nadaję się do małżeństwa.
Ale jeśli mamy to zrobić, muszę wiedzieć: czy jesteś niebezpieczny? „Nie, panienko”. „Czy jesteś okrutny?” „Nie, panienko”. „Czy zamierzasz mnie skrzywdzić?”
„Absolutnie nie, proszę pani”. Przysięgam na wszystko, co mi drogie. Powaga była niezaprzeczalna; wierzyłam w to, co powiedział. Potem mam kolejne pytanie.
„Umiesz czytać?” Pytanie sprawiło, że zadrżał. Strach przemknął mu przez twarz; czytanie było zabronione niewolnikom w Wirginii. Ale po dłuższej chwili powiedział spokojnie: „Tak, proszę pani”. Powiedziałam sobie: „Wiem, że to zabronione, ale… nie mogłam się powstrzymać”.
Książki to bramy do miejsc, do których pójdę.
„Co czytasz?” „Wszystko, co znajdę”. Stare gazety, a czasem książki, które pożyczam. Czytam powoli, ale nie uczę się dobrze, ale czytam. „Czytałaś Szekspira?”
Otworzyła szeroko oczy. „Tak, proszę pani. W bibliotece jest stary egzemplarz, którego nikt nie dotyka.
Czytam go w nocy, kiedy wszyscy śpią”. „Które to jego sztuki?” „Hamlet, Romeo i Julia, Burza”. Jej głos stał się jaśniejszy wbrew niej samej.
„Burza to mój ulubiony”. Prospero kontroluje wyspę za pomocą magii, Ariel kocha wolność, Caliba jest traktowany jak potwór, ale być może jest bardziej człowiekiem niż ktokolwiek inny. Nagle urwał. „Przepraszam panią.
Dużo gadam”. „Nie”. Uśmiechnęłam się, po raz pierwszy w tej dziwnej rozmowie szczerze. „Mów dalej. Opowiedz mi o Calibie”.
I stało się coś wyjątkowego. Josiah, ogromny niewolnik znany jako Bestia, zaczął dyskutować o Szekspirze z inteligencją, która zaimponowałaby profesorom uniwersyteckim.