Byliśmy małżeństwem przez trzy lata i nie mieliśmy dzieci. Ciągle nalegała, żebym przeszedł badania lekarskie, ale ja twierdziłem, że jestem całkowicie zdrowy i odmawiałem. Moja kariera była wtedy stabilna i nie byłem zależny od jej rodziny. Wtedy postanowiłem zakończyć to nudne małżeństwo, by szukać „prawdziwej miłości”.
Mój chłód i obojętność ostatecznie ją odepchnęły. W końcu zgodziła się podpisać papiery rozwodowe i pozwolić mi odejść. Potem związałem się z piękną partnerką biznesową, którą potajemnie podziwiałem od jakiegoś czasu. Po ponad roku razem postanowiliśmy się pobrać. Nie wysłałem zaproszenia mojej byłej żonie, ale jakimś cudem i tak pojawiła się na ślubie, bez najmniejszego skrępowania.
Najbardziej nieoczekiwane było to, że pojawiła się z brzuszkiem ciążowym, żeby nam pogratulować. Jej pojawienie się było lekkim szokiem i przyciągnęło uwagę wszystkich. W pokoju słychać było szepty; nikt nie wiedział, co się wydarzy.
Kiedy Van podeszła do nas, powiedziała:
„Gdybym mogła cofnąć czas, nigdy nie zmarnowałabym młodości z mężczyzną, który mnie nie kochał i korzystał tylko z moich pieniędzy. Najbardziej żałowałam, że wyszłam za ciebie”.
Wychodząc, panna młoda zapytała z żalem:
„Czyje dziecko nosisz?”.
To pytanie mnie oszołomiło. Rozstaliśmy się z byłą żoną od ponad roku, więc dziecko ewidentnie nie było moje. Ale w takim razie… dlaczego nie zaszła w ciążę przez te trzy lata małżeństwa? Czy to może oznaczać, że jestem bezpłodna?
Nie czekając, Van odwróciła się i powiedziała: