„Przez trzy lata nie mogliśmy mieć dzieci. Wielokrotnie prosiłam go o zrobienie badań, ale zawsze obwiniał mnie. Mimo to, za każdym razem, gdy robiłam badania, wyniki były idealne. Po rozwodzie zakochałam się w innym mężczyźnie. I pierwszej nocy, którą spędziliśmy razem, zaszłam w ciążę”.
Jego słowa tak zszokowały moją narzeczoną, że upuściła bukiet. Ja natomiast byłam kompletnie zszokowana, nie wiedząc, co robić.
Po wyjściu Vana próbowałam pocieszyć moją dziewczynę, prosząc ją, żeby się uspokoiła i najpierw dokończyła ceremonię. Ale ona odmówiła, mówiąc, że chce unieważnić ślub i pójść ze mną na badania płodności, zanim zdecydujemy się na ślub. Powiedział:
„Mój brat i jego żona byli małżeństwem przez dziewięć lat bez dzieci. Wydali fortunę na leczenie niepłodności, a mimo to się rozwiedli. Nie chcę powtarzać ich błędu”.
Wartość kobiety maleje z każdym nieudanym małżeństwem; nie chcę, żeby moje pierwsze małżeństwo było z mężczyzną, który nie może mieć dzieci.
Nie miałem prawa obwiniać ani byłej żony, ani dziewczyny.
Mój upadek był wynikiem moich własnych kalkulacji i egoizmu. Zasiałem gorycz i teraz zbieram tego owoce. Gdybym tylko dobrze traktował moją byłą żonę, nie spotkałby mnie dziś tak żałosny koniec.